LifeFree.pl

Akumulator - Cele

Jak akumulator - energię biorę i puszczam dalej. Pytam, słucham, odpowiadam, czasem też sam z sobą gadam. Było to już tyle razy, że rozmowa jak poniższa też się mogła zdarzyć.
akumulator
akumulator

- Wchodząc na drogę rozwoju osobistego mam wrażenie jesteśmy bombardowani planowaniem i osiąganiem celów. Myśleć, skupiać się na nich, afirmować.

+ Mamy wiedzieć co chcemy robić, gdzie chcemy być za pięć lat.

- Z tym byciem za pięć lat to już jest totalne przegięcie, bo nigdy by mi do głowy nie przyszło pięć lat temu, że będę robić to, co teraz robię i mieć taką a nie inną filozofię życiową. Ale nie przez to, że nie miałem celów, wręcz przeciwnie!

+ Miałeś ich za dużo?

- Nie, nie za dużo. Od kiedy pamiętam realizowałem wytrwale zamierzenia, w większości osiągałem to co chciałem, z tym, że po osiągnięciu celu nie potrafiłem się nim długo cieszyć. Oczywiście, na początku euforia, ale bardzo krótko. Potem czułem pustkę, kołatało mi się w głowie pytanie: to już wszystko? I co dalej? I szukałem za czym dalej biec.

+ Może te cele były za mało SMART? Za mało ambitne?

- Być może… tak czy siak gonitwa za kolejnymi celami trwała coraz dłużej, nie przynosiła satysfakcji, a i osiągnięte cele cieszyły coraz mniej..

+ A tu nagle okazuje się, że nie ma dokąd iść, donikąd nie trzeba dochodzić, niczego nie trzeba zdobywać żeby być osobą spełnioną. Wszystko czego potrzebujemy, nosimy w sobie.

- Właśnie! Więc co? Totalne zblazowanie? Nicnierobienie? ;)

+ To nie tak! mając dobry kontakt ze swoim wewnętrznym kompasem, wiemy, czujemy w jakim kierunku rozwija się nasze życie. I nawet stawiając sobie cele, zadania do wykonania, możemy to robić elastycznie, bez klapek na oczach, bo wtedy umyka to, co po drodze.

- Na drodze jak to na drodze – mogą być różne znaki, informacje, ostrzeżenia. Może wręcz się okazać w połowie drogi, że nasz cel się zmienia.. że chcemy już co innego

+ Tak, i wtedy ważne jest zaufanie do siebie, żeby nie dać się nabrać na regułę konsekwencji – jeżeli już zacząłem – to muszę skończyć choćby nie wiem co! Zmierzyć się z reakcjami własnego ego i otoczenia. Jak to? Przerywasz studia?! Zwalniasz się z tak prestiżowego stanowiska? Nie wstyd Ci?

- Idealna dla mnie sytuacja to taka, kiedy cel jest efektem ubocznym przebytej drogi, jest takim fajnym gratisem – najważniejszy był proces, a efekt jest tylko dopełnieniem, ukoronowaniem całości

+ Jeżeli można w ogóle stwierdzić że to jest już całość. Bo kiedy jestem na szczycie widzę kolejne. Więc póki życie – droga trwa. I w tej drodze jest sens, w codziennym byciu, w zwykłym życiu. Bo podkręcanie wciąga i tego zawsze będzie mało. Nie chcę w to wchodzić, choć czasem się wpada!

- I co wtedy?

+ To samo! Być w tym! Ale nie trzymać się kurczowo, uśmiechnąć się gdy odchodzi.

- Łatwo powiedzieć ;)

+ Ktoś obiecywał że będzie łatwo? ;) Jeszcze powiem Ci o takim innym patrzeniu na cele, ale nie takie do osiągnięcia, do odfajkowania, a nadrzędne, takie które jakby cały czas są aktualne

- To takie wartości bardziej

+ Wyobraź sobie taką sytuację. Jedziesz z rodziną na wycieczkę, ale taką luźną, sami, nie jesteś z nikim umówiony i teoretycznie nie ma pośpiechu. Ale denerwujesz się, bo wymyśliłeś sobie w głowie, że wyjedziecie o godz. 9,00, na miejscu będziecie o 11,00 i tak dalej…

- Wiem co chcesz powiedzieć! Jest 8,55 jesteś gotowy, a reszta rodziny jeszcze w rozsypce się organizuje.

+ Taaak. Poganiasz ich i za chwilę zdenerwowani są wszyscy. A co było celem? - przyjemne spędzenie razem czasu, dobra zabawa przy okazji zobaczenie czegoś… Zapominając o tym celu, zasadzie go niszczymy, bo wyjeżdżamy w złych emocjach i czasem nawet się odechciewa czegokolwiek

- Więc warto zadać sobie pytanie, co chcemy osiągnąć i czy to, co właśnie robię zbliża, czy oddala mnie od głównego zamierzenia.

+ Albo kochając swoje dziecko, wkurzasz się, że coś robi źle, nie po twojej myśli, może np. zrobić sobie krzywdę, więc znowu się denerwujesz i rozmawiając w takim nastroju przekazujesz mu swoje negatywne emocje – czy w ten sposób okazujesz mu miłość? A przecież go kochasz!

- Więc kiedy uświadomisz sobie tę najwyższą wartość, po co to robisz, co Tobą kieruje, masz szanse zrobić to zupełnie inaczej

+ Właśnie

- Więc co? Kierując się najważniejszymi dla nas wartościami, skupiamy się na tym co właśnie robimy, ciesząc się z efektów, które całkiem przy okazji wychodzą?

+Dobrze powiedziane :)

Tagi

Ludzie

Adam J

Adam Janik

Trener
Pracuje jako kierownik projektów oraz trener wewnętrzny w globalnej firmie przemysłowej. Z wykształcenia inżynier. Ukończył Podyplomowe Studia Technik Relaksacyjnych na AWF we Wrocławiu.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Galerie zdjęć

Warto przeczytać

Nie  jestem twoją historią

Nie jestem twoją historią

Inspiracje
poniedziałek, 04 marca 2019, 23:49
Kilka lat temu straciłam własne dziecko. Nie przez aborcję i nie przez poronienie. Przypuszczam, że ta historia dotyczy wielu matek, ale też wielu ojców. A szczególnie wielu dzieci.
Siła sióstr

Siła Sióstr. O odcieniach kolektywnej kobiecości.

Inspiracje
piątek, 15 lutego 2019, 14:52
Czułam, że rosnę. I czułam, jak wraz ze mną, wraz z coraz większym osadzeniem się w decyzji, rośnie ze mną pole kolektywne. Całe Pole Kobiet. Kto czuje ten wie. Miałam takie poczucie, że każda z nas, podjęła ważną decyzję, która umacnia nas wszystkie.

Zobacz również

wszystkomija
Inspiracje
czwartek, 29 listopada 2018, 06:50

Listopadowe doły

Dziś o przemijaniu. Przemija listopad a wraz z nim listopadowe...