LifeFree.pl

El camino es la meta, czyli wędrówka do Santiago de Compostela

Teraz jesteś pielgrzymem. Żyjesz w drodze. Odbywasz wędrówkę do miejsca, które posiada Znaczenie. A może to sama droga jest dla ciebie największym znaczeniem?
Alicja Kira droga i znaczenie
Alicja Kira droga i znaczenie

Nie jest to pytanie, na które można jakoś łatwo odpowiedzieć. Powód, który przyjęło się jako pierwszy nie zawsze jest tym faktycznie najgłębszym. Powody weryfikują się w trakcie marszu. Celem staje się sama droga i jej rytm. Powtarzalność dnia. Skupienie uwagi na tych kilku kamykach, co przede mną. Na krokach. Na muszlach i żółtych strzałkach. Na nogach, plecach, ramionach. Tutaj właśnie jestem. Tam dzisiaj śpię. Albo i nie, zobaczymy.

 

            W obecnych czasach cenimy sobie przewidywalność. Lubimy planować nasze życie. Wiedzieć, co nas czeka. Co będziemy robić jutro, za tydzień, za rok. Jaki osiągniemy cel. Przez większość mojej wędrówki szlakiem camino nie wiedziałam, czy osiągnę jakikolwiek cel. Czy zdołam jutro kontynuować mój marsz. Z początku w popłochu konstruowałam różnego rodzaju „plany B”, różne warianty rozwoju wydarzeń, które dałyby mi złudne poczucie bezpieczeństwa. Aż w końcu przyjęłam do wiadomości to, że nie wiem. Niewiadoma jest w porządku. Walka jest w porządku, daje siłę. Ale brak walki też jest w porządku i może dać większy spokój. Idę na miarę swoich możliwości. Każdy krok jest moim krokiem. Nie ma żadnych standardów. Mogę przejść 40 kilometrów, ale mój dzień może zakończyć się również po pięciu. Mogę biec sprintem do celu, ale mogę też dwie godziny siedzieć na kamieniu i obserwować okolicę. Nie myśleć o niczym albo myśleć o wszystkim. Płakać, złościć się, bać, jak również egzaltowanie cieszyć. Dzielić swoją drogę z innymi, ale i delektować się samotnością. Wszystko, co wydarza się w drodze, należy do drogi. „Drogę tworzymy idąc” - jak mawiał poeta.

 

            To właśnie jest ten dzień. Słupek pokazuje 7 kilometrów z groszami. Po chwili już w oddali widać budynki miasta, majaczą wieże katedry. Przedłużam nieco ten moment drogi, przysiadam na ławce, wyciągam czekoladę. Po krótkim błądzeniu na obrzeżach miasta wkraczam jednak w końcu w te znane, wąskie uliczki. I ten moment wejścia na rozległe przestrzenie Plaza del Obradoiro z wyrastającą w niebo katedrą.

Oto osiągnęłam Cel. Pokonałam przeszkody. Jestem tu. Udało się. Oddycham atmosferą rozległego placu, na który co i rusz przybywają pielgrzymi, ściskają się z radością, skaczą, tańczą albo po prostu zdejmują buty i zalegają w odpoczynku, a może kontemplacji końca podróży.

 

            Dwa dni później jestem z powrotem nad Atlantykiem. Wróciłam do miejsca, w którym zaczęłam swoją wędrówkę. Moja pielgrzymka zatoczyła koło. Pielgrzymka, wędrówka...? Nadając jej taki właśnie a nie inny kierunek, w stronę „pola gwiazd”, uświadomiłam sobie tylko mocniej, że ona trwa przez cały czas. Coś się wyłania, potem dopełnia i otwiera przestrzeń nowemu. Początek i koniec. Koniec i nowy początek. Wielkie słońce zachodzące i wschodzące każdego dnia. Nieskończony ocean możliwości.

 

Dopisek: moja wędrówka biegła szlakiem Camino Portugues w różnych wariantach: da Costa, Senda Orla Litoral oraz Central. Czyli najpierw szłam wzdłuż wybrzeża Portugalii, a potem w hiszpańskim interiorze aż do Santiago de Compostela.

 

 

Alicja Kira

 

Holistyczna Szkoła Trenerów Katowice 2018

Galeria HST

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Królik Zając, któremu do perfekcji wiele zabrakło!

Królik Zając, któremu do perfekcji wiele zabrakło!

Inspiracje
wtorek, 17 września 2019, 07:52
Od tygodnia mieszka z nami królik. Pojawił się. Nikt nie wiedział skąd się wziął. Zamieszkał w naszej drewutni. Wyłazi późnym popołudniem i do nocy żeruje przerabiając koniczynę w malutkie kuleczki.
To ja jednak trochę z boku…

To ja jednak trochę z boku…

Inspiracje
piątek, 13 września 2019, 11:08
Zawsze, w końcu, kiedyś, wreszcie możesz powiedzieć do siebie, w związku z niemal każdą sprawą: widać tak miało być.

Zobacz również

Syn i ojciec. Woda. O wyścigu.
Inspiracje
czwartek, 05 września 2019, 22:47

Syn i ojciec. Woda. O wyścigu.

Startowaliśmy łagodnie. Wydawałoby się razem. Ustawiliśmy na tafli pierwszego jeziora...