LifeFree.pl

Koła ratunkowe

W życiu jak to w życiu – raz lepiej raz gorzej. Bez względu na to, czy lubimy rutynę dnia codziennego, czy czekają na nas coraz to nowe wyzwania, zdajemy sobie sprawę, że nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli.
Koła ratunkowe
Koła ratunkowe

Radzimy sobie z problemami i dzięki temu żyjemy nadal – i czytamy portal LifeFree ;)

Jednak raz na jakiś czas zdarzają się sytuacje ekstremalne. Może zdarzyć się to każdemu – nieważne na jakim etapie rozwoju osobistego jest – wtedy wydaje się, że zawala się cały świat. Oczywiście, jest to odczucie wybitnie subiektywne, bo przecież wystarczy rozejrzeć się dookoła, aby zauważyć, że wszystko toczy się swoim rytmem, a planeta Ziemia razem z jej mieszkańcami świetnie daje sobie radę bez nas. Co wtedy? Okazuje się często, że codzienne sposoby na radzenie sobie ze zwykłą chandrą są za słabe i po prostu nie działają. Jak pisałem w artykule o początkach, takie wydarzenia mają potencjał, aby coś zmieniło się w życiu, ale taka racjonalna informacja mi osobiście nie pomagała gdy szalały emocje. Co więc robić? Ukucnąć w kącie, aby przeczekać, ssąc kciuka, czy nakryć się białym prześcieradłem i czołgać się do najbliższego cmentarza? Przeżyłem takie sytuacje i podzielę się swoimi doświadczeniami.

Puszczenie emocji

W bardzo trudnych sytuacjach przewala się przez mój organizm mnóstwo skrajnych emocji. Przez wiele lat nie pozwalałem sobie na ich przeżywanie. Przecież facet ma być twardy. I nie dziwiłem się, że dół psychiczny się pogłębiał i trwał i trwał przez wiele dni, tygodni – żyłem jak robot, automat. Ostatnio jednak puściłem wszystko na zewnątrz tak leciało. Gdy ni stąd ni zowąd napadał mnie płacz – płakałem, aż przestały płynąć łzy. Gdy odeszły mnie wszystkie siły – leżałem jak worek. Gdy chciałem się wygadać – a nie miałem akurat wtedy z kim porozmawiać – gadałem do siebie, w powietrze, pisałem i nie przebierałem w słowach! Ale myślę, że jeżeli masz przyjaciela, który Cię wysłucha bez komentarzy i dawania rad, to jeszcze lepiej. Wypuszczanie emocji na bieżąco w ten sposób bardzo mi pomogło.

Współczucie dla samego siebie

W tym czasie byłem już nieźle z sobą zaprzyjaźniony. Nie przyszło mi do głowy żeby obwiniać o coś siebie, wiedząc, że zawsze podejmowałem najlepszą decyzję z możliwych. A że z zewnątrz nikt nie wiedział co się u mnie w środku dzieje, mogłem pomóc sobie tylko sam. Wysyłałem więc współczucie do wewnątrz, przytulałem swoimi rękami sam siebie i pozwoliłem sobie nawet na poużalanie się nad sobą. Nie szczędziłem sobie niczego. Jeżeli nie potrafisz wykonać takiej autoterapii, to wyobraź sobie osobę, którą bardzo, bardzo lubisz, a nawet kochasz – tak bezwarunkowo, po prostu. Taka, która jest dla Ciebie bardzo ważna i jesteś w stanie dla niej bardzo wiele zrobić. Przedstaw ją sobie w takiej trudnej sytuacji, w jakiej sam się znalazłeś i wyślij jej całą miłość i współczucie na jakie Cię stać. Gdy to się już będzie działo wyobraź sobie siebie w jej miejscu i kontynuuj dawanie.

Świadomość, że decyzje osób mających wpływ na tę sytuację zapewne były pozytywnie zamierzone

Tak jak ja podejmuję najlepsze z możliwych decyzji, tak i wszyscy inni robią podobnie. Nie wierzę, że ktoś robi coś złego dla siebie – nawet jeżeli z boku może na to wyglądać. Jeżeli więc sytuacja, w której się znalazłeś ma związek z decyzjami innych osób, to uświadom sobie ten fakt. Tak jak Ty jesteś najważniejszy dla samego siebie, tak jest też u reszty ludzi, nawet jeżeli mówią coś innego. I jeżeli ich decyzje są ekstremalne, to znaczy, że oni również podejmują je w trudnych warunkach i chronią przede wszystkim swoje dobro.

Tagi

Ludzie

Adam J

Adam Janik

Trener
Pracuje jako kierownik projektów oraz trener wewnętrzny w globalnej firmie przemysłowej. Z wykształcenia inżynier. Ukończył Podyplomowe Studia Technik Relaksacyjnych na AWF we Wrocławiu.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Nie  jestem twoją historią

Nie jestem twoją historią

Inspiracje
poniedziałek, 04 marca 2019, 23:49
Kilka lat temu straciłam własne dziecko. Nie przez aborcję i nie przez poronienie. Przypuszczam, że ta historia dotyczy wielu matek, ale też wielu ojców. A szczególnie wielu dzieci.
Siła sióstr

Siła Sióstr. O odcieniach kolektywnej kobiecości.

Inspiracje
piątek, 15 lutego 2019, 14:52
Czułam, że rosnę. I czułam, jak wraz ze mną, wraz z coraz większym osadzeniem się w decyzji, rośnie ze mną pole kolektywne. Całe Pole Kobiet. Kto czuje ten wie. Miałam takie poczucie, że każda z nas, podjęła ważną decyzję, która umacnia nas wszystkie.

Zobacz również

wszystkomija
Inspiracje
czwartek, 29 listopada 2018, 06:50

Listopadowe doły

Dziś o przemijaniu. Przemija listopad a wraz z nim listopadowe...