LifeFree.pl

Między kociokwikiem a Wu Wei

Dopuścić do głosu intuicję... Czasem trzeba podjąć działanie natychmiast, reakcja jest niezbędna, a czasem będzie to tylko spalanie się, niepotrzebne generowanie akcji dla samej aktywności, a nie tworzenie przestrzeni, w której może wydarzyć się „coś".
Katarzyna Lessmann
Katarzyna Lessmann

Miedzy kociokwikiem a Wu wei.

Często tak mam, że: czytam książkę, słucham wykładów na YT, nagle trafiam na słowo, którego wcześniej nie znałam. Zboczenie filologa i dziecięca ciekawość pcha mnie do słownika, do Wikipedii, do tego by zadać pytanie : co to takiego i dlaczego?

 Tak też było i tym razem, słucham jakiegoś webinaru, słyszę wuwej. Kurde nie wiem co to jest, chcę wpisać w wyszukiwarkę, nawet nie wiem jak to zapisać, wpisuję fonetycznie, czytam, chłonę i doznaję olśnienia. O ja pitolę, to jest mega moje. Nawet nie wiedziałam, że to robię. Tak! To jest to. Intuicyjnie to znam i nieświadomie robię to.

 Coraz częściej moim udziałem są sytuacje, gdzie nie działam. Nie reaguję. Puszczam i obserwuję. Otoczenie ma pretensje. Ale dlaczego ty nic z tym nie robisz? Ty się tylko przyglądasz, zrób coś! W domu, w pracy. Oj, w pracy to już w ogóle, bo „zarządzam” no więc, Kata - dziel i rządź, no nie stój tak.

Kata jest jakaś dziwna…

 No tak, wszyscy się musimy odnaleźć i jakoś na nowo przyzwyczaić.

 Słyszę rozmowę, czytam maila. Czuję jak wzbierają we mnie emocje. Już mi się w głowie tworzy odpowiedź. Już maila pisze, mam w kopiach roboczych, zaraz wcisnę wyślij.

I po chwili, czytam jeszcze raz i myślę - nie, nie chcę. Trzymam teraz tego maila, odczekuję, pozostawiam do inkubacji.

 W pewnym momencie go kasuję.

 Pojawia się niewyobrażalna ulga i spokój.

 I myślę sobie, że moja szychta już na dziś zakończona. Właśnie zrobiłam najtrudniejszą rzecz w danym dniu i „moga iść do dom, cisna ku chałpie”. Odpuściłam.

Przerzuciłam łopatą 16 ton węgla, a pot nie leci mi po plecach, hmmmm, dziwne. Tak z lekkością? Jak to w ogóle możliwe?

 Najtrudniejszy jest pierwszy raz. Wyjście poza dotychczasowy schemat. Skasowanie pierwszego maila, którego trzymałam się kurczowo jak sznurka. Im mocniej ściskam, tym bardziej czuję się więźniem tego. A chcę być wolna, niczego bardziej skrycie nie pragnę, nawet gdy wolność jest iluzją, a i nie do końca wiem, czym ta wolność dla mnie jest.

 Puściłam. Trzymałam się tej swojej wersji kurczowo. Przekonana, że mam rację. I nagle to pryska. Nie muszę. Nie chcę. Zostawiam. To już nie moje.

Pozwolić umrzeć. Jest w tym wolność.

 I nie jest to bynajmniej energia olewusa. Tak to może wyglądać z boku, serio nie jest.

 Czy wolnością jest „ robienie co się chce”? I tak i nie.

Ostatnio się uczę, że prawdziwą wolność daje też nierobienie, tego co się chce. Tego, co się pierwotnie zachciało. I tego co się sobie zaplanowało. Odpuścić cel. Odpuścić to, co sobie obiecałam.

Paradoksalnie. Postawione bardzo na głowie. Ale jak to?

Przez wszystkie etapy trzeba cierpliwie przejść. Pozwalanie sobie, lgnięcie i uleganie, wstrzymanie się i zmienianie perspektywy, punktu widzenia, przyglądanie się na opak.

 Aby następnie płynnie bądź burzliwie, zależy co kto lubi, przejść do odmawiania – sobie i innym. Nie ulegania presji, nie słuchania namowy, podszeptów. Puszczania, odpuszczania i poddawania się. Pozostawiania spraw własnemu biegowi, we własnym tempie i rytmie. W zaufaniu.

 I chyba po dwóch takich skrajnych cyklach, moim trzecim kołem jest połączenie tego.

 W adekwatne „2 w 1”.

 

 

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Galerie zdjęć

Warto przeczytać

Knur w zamku

Knur w zamku

Inspiracje
poniedziałek, 20 maja 2019, 01:28
Knur w zamku czyli uważaj o czym marzysz , bo jeszcze się spełni. Opowieść o strachu, granicach i porozumieniu międzygatunkowym.
Oddech na stres

Oddech na stres

Inspiracje
czwartek, 09 maja 2019, 20:23
Stres jest doskonałym mechanizmem biologicznym. Dzięki niemu nasi zwierzęcy przodkowie mogli przeżyć w pełnym niebezpieczeństw świecie. Działa szybciej od myśli, w ułamku sekundy ocenia zagrożenie i momentalnie przygotowuje do niego nasze ciało.

Zobacz również

Nie  jestem twoją historią
Inspiracje
poniedziałek, 04 marca 2019, 23:49

Nie jestem twoją historią

Kilka lat temu straciłam własne dziecko. Nie przez aborcję i...