LifeFree.pl

Muszka owocówka. O spokoju znikania

Krajobraz, fot. Anna Kapusta
Krajobraz, fot. Anna Kapusta

Spokojowi odejść i powrotów

 

Wczoraj otwarłam książkę. Chciałam ją przejrzeć, nawet nie po to, żeby czytać ponownie, ale żeby po prostu wrócić do jej stronic. Otwarła się ona w miejscu, w którym na rogu strony tkwiła przyklejona, sprasowana swym własnym ciężarem, mała muszka owocówka. Taka, która najczęściej lgnie do lampki wytrawnego wina. Jej musze ciałko zachowane było w wyjątkowo dobrym stanie. Wyraźne skrzydełka zatrzymane w locie, pokrywały maleńki fragmencik papieru.

Nie mam pojęcia, jak ta muszka mogła się tam znaleźć, zwłaszcza, że książka przeznaczona była pierwotnie na prezent, ostatecznie niewręczony i nawet zachowała się dedykacja sprzed kilku lat. Muszka wyglądała jak zmumifikowana albo zatrzymana w swym ruchu przed sekundą. Była w niej niezwykła żywotność. Obejrzałam ją dokładnie, ale nie usuwałam muszego ciałka. Pomyślałam, że wygląda interesująco i warta jest zdziwienia kogoś, kto być może sięgnie po tę książkę w przyszłości. Może i on lub ona zatrzyma się nad proporcjonalnością ruchu i bezruchu muszych skrzydełek.

Wczoraj zostawiłam to znalezisko samemu sobie. Dziś rano postanowiłam przyjrzeć mu się jeszcze dokładniej. Przekartkowałam książkę strona po stronie, ale muszka gdzieś znikła. Po prostu jej już nie było, choć nikt poza mną nie otwierał książki. Nikt jej nie miał w rękach oprócz mnie. Muszka znikła i żadna z kartek nie zachowała jej śladu. Nie mam pojęcia, jak to się stało. Przeszukiwałam książkę wiele razy i nic. Obejrzałam dokładnie biurko, na którym leżała i też nic. Muszka stała się wielką niewiadomą zniknięcia. Odeszła gdzieś w jakiś muszy niebyt, którego nie jestem w stanie ani stworzyć, ani zrekonstruować. W pewnym momencie przyszło mi nawet na myśl, że może jakimś magicznym gestem odczytania rysunku jej skrzydełek ożyła i odleciała. Czystość kartek książki mogłaby być mocnym dowodem na szamańskie ożywienie owocówki, odkrytej przeze mnie w papierowym świecie mumifikacji.

W pewnym momencie przez głowę przemknął mi żal, że nie zrobiłam wczoraj jej zdjęcia. Byłby powstał witraż tekstu i muszego ciałka. Ale nie powstał, bo odłożyłam pomysł na dziś, które już dla muszki nie nadeszło. Albo nie nadeszło dla mnie, bo może ona odleciała w życie. Wczoraj była uskrzydlownym spokojem, dziś jej już nie zobaczyłam. Wczoraj jej książkowa mumifikacja poruszała myśli, dziś puste miejsce myśli unieruchomiło. Jedno, co łączy muszkę wczorajszą, tę istniejącą, i muszkę dzisiejszą, tę zanikłą, to spokój jej odejścia. W muszym ciałku przyklejonym do strony nie zauważyłam żadnych turbulencji. Nie było w nim śladu żadnego dramatu agonii, bólu uwięzienia w tekście. Nic takiego. Dziś, po jej zniknięciu, książka znowu była czysta. Muszka odeszła umożliwiając powrót tekstu. Uspokoiła go.

 

 

 

Holistyczna Szkoła Trenerów

Tagi

Ludzie

Anna Kapusta

Anna Kapusta

Jest antropolożką społeczną i literaturoznawczynią oraz certyfikowaną bajkoterapeutką i biblioterapeutką. Ukończyła kurs Bajkoterapii;

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

siostry

Siła Sióstr. O odcieniach kolektywnej kobiecości.

Inspiracje
poniedziałek, 14 stycznia 2019, 13:14
Czułam, że rosnę. I czułam, jak wraz ze mną, wraz z coraz większym osadzeniem się w decyzji, rośnie ze mną pole kolektywne. Całe Pole Kobiet. Kto czuje ten wie. Miałam takie poczucie, że każda z nas, podjęła ważną decyzję, która umacnia nas wszystkie.
wszystkomija

Listopadowe doły

Inspiracje
czwartek, 29 listopada 2018, 06:50
Dziś o przemijaniu. Przemija listopad a wraz z nim listopadowe doły…

Zobacz również

man DNA
Inspiracje
sobota, 17 listopada 2018, 11:39

Mężczyzna bez DNA

Życzę wam też, byście z uwagą i miłością do siebie,...