LifeFree.pl

O bębnie, który nie chciał grać

W samym centrum jej serca rozlegało się przerażające wycie z powodu lęku przed kompromitacją. Szamanka stanęła w centrum sceny i zamknęła oczy. Słuchała, jak jej serce szamocze się i biega. Opuściła rękę. Położyła bęben na scenie.
Maja Wąsała
Maja Wąsała

Tamtego dnia młoda szamanka szykowała się do naprawdę ważnego wydarzenia. W mieście rodzinnym, w tym, gdzie wszyscy ją znali, miała poprowadzić wieczór przy bębnie. Nie była w tym miejscu już ponad dekadę, ale pamiętała ludzi, z którymi wymieniała „dzień dobry”, idąc przez ulicę. Uciekła stamtąd, mając zaledwie osiemnaście lat. Czasami łatwiej jest uciec niż zostać i cerować stare łaty zardzewiałą igłą. Ponieważ miasteczko, w którym mieszkała na stałe, znajdowało się pół dnia drogi od Miasta, musiała wyruszyć dzień wcześniej i przenocować.

Przeszkody pojawiły się już w czasie podróży.

- Niechże pani zabierze te klamoty z przejścia – stęknął starszy jegomość, wbijając się swoim wielkim brzuchem w delikatne plecy szamanki. Korytarz w pociągu, który był ich miejscem spotkania, nie stwarzał przyjaznej atmosfery. Młoda szamanka otworzyła szeroko oczy, bowiem szturchnięcie wybudziło ją z drzemki, w którą zapadła piętnaście minut wcześniej.

- Już, już, chwileczkę – szepnęła i przyciskając bęben do swojego brzucha, wślizgnęła się do jednego z przedziałów. Przez moment stała pomiędzy dwoma światami, nie wiedząc, który z nich wybrać. Przedział emanował cichym, delikatnym snem w przeciwieństwie do korytarza, wypełnionego hałasem i zapachami różnej maści. Rozejrzała się dyskretnie i zauważyła, że obok wielkiej pani przy oknie kryje się szczelinka w sam raz dla niej. Dłoń, którą przytrzymywała bęben była spocona i ślizgała się po skórze sarny, będącej wierzchem jej instrumentu.

- Czy mogę tutaj, obok pani? – spytała cichutko i wcisnęła się pomiędzy miękkie ciało kobiety wbite w szeleszczącą kurtkę a twarde oparcie fotela. Brak tlenu, zmęczenie oraz rytmiczny stukot kół pociągu, uśpiły ją w kilka chwil.

Trudno powiedzieć, jak długo trwała drzemka w niewygodnej pozycji. Młoda szamanka obudziła się, czując , że jej szyja i bark są nieprzyjemnie naciągnięte. Gdy otworzyła oczy, ujrzała wpatrujące się w nią pięcioletnie dziecko. Dziewczynka gryzła drożdżówkę i przyglądała się zarówno jej, szamance, jak i instrumentowi, przytulonemu do łona.

- Mogę zagrać? – spytała pięciolatka bezwstydnie, wyciągając ubrudzoną dżemem dłoń w stronę bębna.

Szamanka skuliła się, chowając swój bęben w objęciach ramion.

- Raczej nie – odpowiedziała.

- Ale ja umiem. W przedszkolu gram na takim.

Szamanka odwróciła wzrok od dziecka. Nie będzie mu tłumaczyć, że to święty przedmiot i że nie każdy może go dotykać, że nie każda energia jest pożądana, a zwłaszcza przypadkowa. Na szczęście cienki głosik kobiecy, wydobywający się z głośnika nad drzwiami, zapowiedział, że pociąg zaraz wtoczy się na docelową stację. Ponieważ była to stacja końcowa, wszyscy pasażerowie rzucili się do drzwi i zapanował tłok, w którym mieszały się oddechy i zapachy wszystkich pasażerów. Szamanka poczuła, że mimo ochrony jej bęben dotykają tysiące myśli i westchnień tych ludzi. A niech to -pomyślała -Trzeba go będzie okadzić szałwią. Kiedy stanęła na peronie, niemal się popłakała. Jej bęben był w opłakanym stanie. Pogięty, wymazany dżemem i co tu dużo mówić – nie nadający się do użytku. Spokojnie, spokojnie, cała noc przed nami – uspokajała samą siebie. Coś chciało w niej ryknąć z całej siły, odpowiedzieć na zmęczenie, niechciany dotyk i niewyspanie, ale zlekceważyła ten wewnętrzny jazgot i skierowała kroki do pensjonatu, gdzie wynajęła pokój.

 

 

Holistyczna Szkoła Trenerów

Tagi

Ludzie

Maja Wąsała

Maja Wąsała

Trener
Z wykształcenia jestem polonistą, logopedą, pedagogiem i trenerem umiejętności psychospołecznych. Z powołania jestem człowiekiem słowa. Piszę, opowiadam, tworzę wizje i nieustannie zmyślam. Mimo to stoję na ziemi dwiema nogami i nie uciekam od życia.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Królik Zając, któremu do perfekcji wiele zabrakło!

Królik Zając, któremu do perfekcji wiele zabrakło!

Inspiracje
wtorek, 17 września 2019, 07:52
Od tygodnia mieszka z nami królik. Pojawił się. Nikt nie wiedział skąd się wziął. Zamieszkał w naszej drewutni. Wyłazi późnym popołudniem i do nocy żeruje przerabiając koniczynę w malutkie kuleczki.
To ja jednak trochę z boku…

To ja jednak trochę z boku…

Inspiracje
piątek, 13 września 2019, 11:08
Zawsze, w końcu, kiedyś, wreszcie możesz powiedzieć do siebie, w związku z niemal każdą sprawą: widać tak miało być.

Zobacz również

Syn i ojciec. Woda. O wyścigu.
Inspiracje
czwartek, 05 września 2019, 22:47

Syn i ojciec. Woda. O wyścigu.

Startowaliśmy łagodnie. Wydawałoby się razem. Ustawiliśmy na tafli pierwszego jeziora...