LifeFree.pl

Ojciec i syn. O jedzeniu i gotowaniu.

Kolejne dni warsztatów to kolejne dyżury ojców i synów w kuchni. Następni ojcowie i synowie obejmują posterunek radości smaku i sytości. Kolejne ręce biorą garnki, patelnie, noże, zapalają gaz i przynoszą produkty ze spiżarni.
Ojciec  i syn. O jedzeniu i gotowaniu.
Ojciec i syn. O jedzeniu i gotowaniu.

Kolejne dni warsztatów to kolejne dyżury ojców i synów  w kuchni. Następni ojcowie i synowie obejmują posterunek radości smaku i sytości. Kolejne ręce biorą garnki, patelnie, noże, zapalają gaz i przynoszą produkty ze spiżarni. Kolejny raz padają pomocnicze pytania o to gdzie są produkty, jak zrobić sos, co dodać do owsianki, ile trzeba soli w zupie, ile czasu gotują się jajka na twardo, jak podać ser, ile mamy sera i czy starczy, czy pietruszka jest na początku gotowania, czy seler się obiera gdzie jest blender, czy jest toster... Kolejne serca zapalają się do przyrządzenia najlepszego dania na obiad dla grupy, wymyślenia czegoś szczególnego dla reszty. Kolejne oczy patrzą z nutą obawy w ten dzień pełen kulinarnych wyzwań, i na organizatora z nadzieją też patrzą. Kuchnia zamienia się powoli w poligon. Dyżur,  ta męska czwórka, dwu dorosłych i dwu chłopców, dwoi się i troi a na stole pojawiają się kolejne wytwory. Synowie  od czasu do czasu wymykają się na krócej lub dłużej z kuchni i dołączają do reszty młodej załogi imprezy. Zamieniają kuchnię na planszówkę, gigantyczną piaskownicę w wykopie albo hamaki.  Ojcowie raczej nie mają na to czasu. Na piecu wesoło podskakują ziemniaki, fasola, kasze, makarony, warzywne wywary, bardziej ambitne przeciery, potrawki, albo proste sycące żołnierskie jednogarnkowe dania. Poza kuchnią wre praca albo zabawa więc Głodni przyjdą na pewno na czas i na pewno będą głodni.

W męskim świecie zadanie jest raczej święte, więc skoro zgadzamy się na dyżurowanie gotujemy. Części dyżurnych sprawia to wyraźną frajdę, część robi to bo umie, są też tacy dla których jest to trochę trudniejsze i widać, że nie na co dzień raczej stają przy kuchni. A co powiedzieć o całodziennych posiłkach dla 28 facetów? Która żona czy matka to potrafi (pomijając te co zawodowo się parają gotowaniem)? Więc, co tu kryć, wyzwanie jest poważne. W męskim świecie nie wypada jednak za dużo pytać, za dużo mówić o trudności, prosić o wsparcie, czy zgłaszać wątpliwości. Tym bardziej, że inni sobie poradzili już przed nami, tym bardziej, że chłopaki patrzą, tym bardziej, że przecież trzeba się czymś wyróżnić… Dyżurni, właściwie należałoby powiedzieć Mistrzowie ogarniania nieogarnialnego wyrabiali się więc. Powstawały potrawy wyszukane, kolorowe smaczne, ciekawe, ostre, słodkie, w dwu wariantach, albo ostentacyjnie pojedyncze;). Było nawet raz 10 litrów budyniu na mleku od krowy;), były dwudaniowe obiady z wyborem sałatek, był barszcz ukraiński, pomidorowa, krem z groszku, była wyszukane pasty do chleba, falafel, spaghetti ( albo coś w tym rodzaju), dal z Indii, a zaczęło się od wegetariańskiego bigosu gospodarzy. Na śniadanie zawsze pięknie poukładane na stole talerze, sztućce, serki, jajeczka, dżemy, chleb pokrojony równiutko ( co nie znaczy cienko;)), kolorowe sałatki warzywne i owoce. Serio. Faceci. Żadnej tajnej grupy żon czy matek. Z błyszczącymi oczami. Codziennie inna czwórka. Tatowie i synowie. Każdy coś robi, każdy ma swoje propozycje, rozwiązania, każdy się stara i dokłada coś dobrego od siebie. Moc męskiej współpracy. Serce rośnie.

Kuchnia po posiłkach przypominała poligon po ćwiczeniach wojska. Chwała tym co dali radę ją ogarnąć. Podziw dla tych co się ślizgali na skórkach od melona i kaszy upuszczonej na podłodze. I tylko patrząc na godzinę zakończenia pracy dyżuru można było wnioskować czy było im łatwo czy trudno. Czy to frajda i wykazanie się tym co już znają czy raczej wyzwanie w nowej rzeczywistości. W męskim świecie wyzwania się przyjmuje. Jedzący nie zauważali pewnie jak duże wyzwanie podjęli dyżurni. Trochę jednak mówiła o tym spiżarnia. Na niektórych dyżurach znikały bowiem jajka i sery i puszki z warzywami. Gwałtownie, do zera.  To przecież znane mężczyznom produkty z których przyrządza się szybkie, syte,  męskie potrawy bez zagłębiania się w szczegóły składu, witamin, mikroelementów, smaków itd. Na innych dyżurach jajka, sery, śmietana i mleko pozostawały niemal nieruszone za to znikały warzywa i owoce.  Jeszcze inne dyżury bazowały bardziej na kaszach i strączkach. Półki odzwierciedlały sposób myślenia mistrzów niewykonalnego. Szybki posiłek, zróżnicowany posiłek, oryginalny posiłek, męski posiłek, czy może taki który uwzględnia zasoby spiżarni i pozostawia coś na następne dni.  Tak czy inaczej dywagując na ten temat,  jakość posiłków i ich ilość w tym roku wywołała potrzebę zapełnienia spiżarni po raz drugi. We wtorek trzeciego dnia jakby tornado wymiotło z niej produkty, które w poprzednim roku starczyły na cały tydzień. Feedback jedzących – zawsze świetny.  Ot męskie gotowanie. Mistrzowskie.

Ludzie

Bartosz Płazak

Bartosz Płazak

Trener
Trener kompetencji społecznych. Posiada rekomendacje trenerskie I i II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, specjalizuje się w szkoleniach kształtujących kompetencje społeczne: trenerskie, liderskie , handlowe i obszaru efektywności osobistej.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Królik Zając, któremu do perfekcji wiele zabrakło!

Królik Zając, któremu do perfekcji wiele zabrakło!

Inspiracje
wtorek, 17 września 2019, 07:52
Od tygodnia mieszka z nami królik. Pojawił się. Nikt nie wiedział skąd się wziął. Zamieszkał w naszej drewutni. Wyłazi późnym popołudniem i do nocy żeruje przerabiając koniczynę w malutkie kuleczki.
To ja jednak trochę z boku…

To ja jednak trochę z boku…

Inspiracje
piątek, 13 września 2019, 11:08
Zawsze, w końcu, kiedyś, wreszcie możesz powiedzieć do siebie, w związku z niemal każdą sprawą: widać tak miało być.

Zobacz również

Syn i ojciec. Woda. O wyścigu.
Inspiracje
czwartek, 05 września 2019, 22:47

Syn i ojciec. Woda. O wyścigu.

Startowaliśmy łagodnie. Wydawałoby się razem. Ustawiliśmy na tafli pierwszego jeziora...