LifeFree.pl

Płynąca z lasami: O NAJBLIŻSZEJ OKOLICY

Zawsze marzyła mi się do zamieszkania zielona okolica. Stare drzewa, łąki, magiczne ogrody. Mieszkam na Oporowie we Wrocławiu od 10 lat. I to, o czym marzyłam dostałam, ale też to o czym marzyłam bezpowrotnie znika, albo ktoś ma zamiar to zniknąć.
Płynąca z lasami: O NAJBLIŻSZEJ OKOLICY/Zdjęcie: Joanna Stoga Photography
Płynąca z lasami: O NAJBLIŻSZEJ OKOLICY/Zdjęcie: Joanna Stoga Photography

 Zawsze marzyła mi się do zamieszkania zielona okolica. Stare drzewa, łąki, magiczne ogrody. Mieszkam na Oporowie we Wrocławiu od 10 lat. I to, o czym marzyłam dostałam, ale też to o czym marzyłam bezpowrotnie znika, albo ktoś ma zamiar to zniknąć. Czuję niepewność, bo wiem do czego zdolni są ludzie.

 Jestem wdzięczna, że mam ogród, w którym nie musze kosić trawy i grabić liści. Mam swój kawałek Ziemi, który mogę dotykać stopami, kiedy chcę. Gdy wyglądam przez okno z każdej strony widzę drzewa, a to nie takie oczywiste w mieście. Jestem wdzięczna za Park Grabiszyński, który ładuje mniE energią. Jego bliskość podtrzymuje mnie w mieście przy życiu. Mieszkam obok niego i pracuję i nie wyobrażam sobie inaczej. Jestem wdzięczna za to nagromadzenie pięknych, mądrych, starych i czujących drzew, od których tyle się można nauczyć. Cieszę się, że łąkom coraz bardziej pozwala się odetchnąć i kosi się je coraz rzadziej. Jestem wdzięczna za magiczne zakamarki oplecione bluszczem. Jestem wdzięczna za pulsujące tam życie.

 Z drugiej strony czuje wielką złość, gdy widzę, jak każdy "nieużytek" (piękna łąka, która jest domem dla wielu zwierząt i roślin) zostaje zabudowana kolejnymi apartamentowcami, marketami, czy fabrykami. Nie wierzę, że to jest potrzebne. Bo wiem, że mamy o wiele za dużo. Wiem też, że ciągle nam mało. Ziemia stała się kolejną rzeczą, na której możemy zarobić. Wzbudza to we mnie obrzydzenie. Przede wszystkim dlatego, bo Ziemia nie należy do nas, a my nie jesteśmy Jej panami. Jesteśmy krótkim epizodem w jej długiej historii, a zachowujemy się jakbyśmy, to my Ją urodzili i tylko po to, żeby stała się naszym niewolnikiem. Najwyższy czas zobaczyć, ile mamy i z tego czerpać. Najwyższy czas, żebyśmy my zaczęli szukać domu tam, gdzie jest niezamieszkany, a nie budować nowy, bo będzie wygodnie, bo ktoś na tym zarobi. Najwyższy czas, żebyśmy my poczuli się jak zwierzęta i rośliny, którym dom ciągle zabieramy. One muszą szukać nowych ścieżek, wybijać główki i korzenie spod betonu. To one są pozbawiane domu i giną.

 W dalszym ciągu lubię moją okolicę i mam wielką wdzięczność do tych ludzi, którzy bronią życia, gdy pojawia się zagrożenie, zagrożenie ze strony ludzi. W dzisiejszych czasach trzeba być czujnym, żeby nie umrzeć razem z innymi umierającymi istotami. A to nam zagraża, bo jesteśmy zależni od życia roślin i zwierząt. Jesteśmy połączeni. I jak nie uszanujemy innego życia, to nasze będzie nic niewarte.

 Źródło: Płynąca z lasami

 

Tagi

Ludzie

Zuzanna Danilewicz

Zuzanna Danilewicz

Trener
Czuję silnie, że moją misją jest ponowne łączenie ludzi z Ziemią. Wiem, że tam są odpowiedzi, na nasze pytania i wiem, jak bardzo niestabilne i wątłe jest to połączenie w dzisiejszych czasach. Bliskie jest mi podejście głębokiej ekologii.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Zobacz również