LifeFree.pl

Taniec: Improwizacja codzienna

Uwielbiam chwilę, kiedy poruszam się w mieście po uliczkach albo na wsi po drogach, nie mając zadania do wykonania. Wtedy kierunek mojego ruchu może powstawać w trakcie chodzenia...
Fot. Marta Ankierstejn-Wegier, Projekt „Po-łaczenia”
Fot. Marta Ankierstejn-Wegier, Projekt „Po-łaczenia”

Uwielbiam chwilę, kiedy poruszam się w mieście po uliczkach albo na wsi po drogach, nie mając zadania do wykonania. Wtedy kierunek mojego ruchu może powstawać w trakcie chodzenia. Przyciągają mnie kwiaty na wystawie, półcienie na kafejkach, kolory i wzory, za każdym razem inne twarze ludzi.

Na wsi przemieszczam się kierowana ukształtowaniem terenu, pogodą. W naturze lepiej słyszę swój własny stan, potrzebę, nastrój. Łatwo znajduję synchronizację z miejscem koło domu, nastrój wyraża się czasem przy przewalonym drzewie, na szczycie góry czasem na skrzyżowaniu dróg.

Przymrozek kieruje mnie do oglądania skraju ciepła lasu i chłodnych kolorów traw.

 Nogi na wsi intuicyjnie wiodą w miejsce, które mnie wspiera, oczy widzą piękno codziennie inne, Serce przeżywa swoje codzienności, całe ciało tańczy połączenie z naturą.

W mieście częściej poruszą mnie dźwięki muzyki, chichoty ludzkie, alejki w sklepie lub psy, które naprawdę uwielbiają tańczyć.

Codzienna improwizacja solowa to dla mnie oddziaływanie przestrzeni na ciało, a mojego stanu na przestrzeń.

 Improwizacja w duecie rządzi się innymi prawami. Potrzeba partnera. Mówię tym razem o człowieku. Relacja z człowiekiem w ruchu jest taka sama jak w życiu.

Odkrywanie kim jest dzisiaj i kim ja jestem, jak te dwa stany się stapiają, rozdzielają, konfliktują, konfrontują, zespajają, przeplatają – zajmuje cały czas, cały taniec. Ja ciągle się zmieniam i Ty ciągle się zmieniasz. Mogę oglądać jaki stan przyciągam podświadomie, a jaki świadomie wybieram. Mogę skupić się na doświadczaniu drugiej osoby jako poruszającego się ciała, albo jako podmiotowego emocjonalnego spotkania, mogę też być w transie wspólnego ruchu, scalając się w jedno w sposób łatwy i spokojny, jednocześnie porzucając jakiekolwiek myślenie. Czasami duet znajduje równowagę, wtedy ciekawe jest sprawdzanie, ile potrwa. Czasami duet „nie styka”, nie ten moment, dyskomfort. W niezliczonej liczbie możliwych konstelacji na zawsze pozostaję w relacji - w świecie dualnym (Ja i Ty, Ja i otoczenie, Ja i ja, Ja który obserwuje – Ja który/która doświadcza). Tańcząc wyczuwam więcej.

 Improwizacja w trio i z każdą następną osobą – powoduje zmniejszenie skupienia na osobie, zmniejszenie myślenia, tworzenie jeszcze bardziej nieznanego. Nie bardzo mogę przemyśleć co czuje osoba, która wisi nade mną, kiedy moja noga i ręka szukają oparcia dla ruchu na trzeciej lub czwartej osobie. To tylko kwestia umiejętności, kiedy myślenie analityczne musi się wyłączyć, nawet jeśli w tańcu nie używam dotyku, nadal daje wyzwanie zmysłom, jak objąć 3,4 5, 6 ,7,…. Osób. Teraz jestem. Tutaj płynę. Doświadczam. Nie ma innego sensu.

 Improwizacja w grupie wydarza się. Wystarczy, że jesteśmy w jednym miejscu i przestrzeni. Ale kiedy czujemy połączenie?

Uwielbiam momenty, kiedy poruszam się w sali tanecznej pomiędzy ludźmi, nie mając zadania do wykonania. Wtedy kierunek mojego ruchu może powstać samoistnie przez zderzenie, przyciągnięcie, płynięcie z innymi. Zaciekawi mnie ekspresja, energia, skądś odepchnie. Kiedy jest nas dużo potrzebuję zwolnić, żeby usłyszeć rytm całej grupy wyłaniający się jako nowe. Nikt go nie tworzy, nikt go nie wymyśli. Jedyne co mogę to słuchać, bo moje samo bycie i tak wpływa na innych i zmienia ich stan. To umiejętność słuchania i tworzenia trzeciego. Doświadczenie ekstatyczne i uziemione jednocześnie. Uniesienie.

W ruchu tworzenie trzeciego jest być może łatwiejsze niż w życiu. Potrzebuję porzucić przywiązania i projekcje, żeby spotkać się z innymi. W życiu i tańcu, kiedy uruchomimy myślenie oraz emocjonalne doświadczanie, a nie tylko doświadczenie cielesne – pojawia się więcej: nasze znaczenia, nazwania, pragnienia, chęci, westchnienia, nasze blokady, niepłynięcia, trudności, iluzje i zamieszania. Każdy z nas ma inne tempo łączenia ciała, emocji, myśli i energii.

Zmiana kanału z doświadczenia somatycznego, do podmiotowego bycia z innymi - bywa trudne, ale czy musi?

 Przyciąga mnie zwalnianie, doświadczanie, zauważanie podmiotowości i porzucanie niepotrzebnego. Doceniam umiejętność tworzenia trzeciego, nowego, nieznanego z innymi. Zaciekawia mnie ona zwłaszcza w życiu codziennym, w dualnym świecie, w którym każdy z nas i myśli, i ma potrzeby i czasem się emocjonuje.

 Mogę zostać na poziomie ruchu w uniesieniu.

 Czasem tęsknię za połączeniem na wielu płaszczyznach w grupie.

 Uwielbiam ten moment, kiedy idę przez życie, bez zadania. Kierunek mojego ruchu powstaje w trakcie chodzenia. Przymrozek kieruje mnie do oglądania skraju ciepła lasu i chłodu przestrzeni pola. Czekam i Słucham.

Projekt „Po-łaczenia”: H.Jurczak, M.Bijak, T.Domański, Y.Dzichokouskaya, T.Kowalski, A.Mizińska, K.Tekielska

Tagi

Ludzie

Hanna Jurczak

Hanna Jurczak

Trener, Terapeuta
Psychoterapeutka, trenerka pracy z ciałem i ruchem, tancerka, performerka, lekarka ze specjalizacją w psychiatrii. Od ponad 9 lat pracuje klinicznie, specjalizuje się w zaburzeniach lękowych, adaptacyjnych, depresji, pracy z traumą, zaburzeniach osobowości

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Joga a Życie: O miłości do ego

Joga a Życie: O miłości do ego

Inspiracje
poniedziałek, 09 maja 2022, 19:58
Porzucanie ego, a raczej mówienie o tym, jest bardzo modne na ścieżce rozwoju duchowego. Co z tym ego nie tak, że ciągle mówimy o wychodzeniu poza nie.
Joga a Życie: O grawitacji, balansowaniu i zaufaniu do siebie

Joga a Życie: O grawitacji, balansowaniu i zaufaniu do siebie

Inspiracje
poniedziałek, 04 kwietnia 2022, 18:53
Kiedy zamykam oczy w Pozycji Góry to czuję, że ciało cały czas pracuje. Odpycham się nogami od podłoża, żeby nie upaść. Napinam mięśnie brzucha, pleców i pośladków, żeby utrzymać stabilną pozycję stojącą.

Zobacz również