LifeFree.pl

Z życia buddyjskiego mnicha Cezariusza Platty: Ile godzin dziennie mnisi medytują?

Wszystko zależy od mnicha i jego obowiązków, ale myślę, że średnio jest to 2 3-godzinny dziennie. Są mnisi, którzy starają się medytować nie mniej niż 10 godzin dziennie (w kilku sesjach), ale takich jest mniejszość. Są też tacy mityczni mnichowie...
Z życia buddyjskiego mnicha Cezariusza Platty: Ile godzin dziennie mnisi medytują?
Z życia buddyjskiego mnicha Cezariusza Platty: Ile godzin dziennie mnisi medytują?

Wszystko zależy od mnicha i jego obowiązków, ale myślę, że średnio jest to 2 3-godzinny dziennie. Są mnisi, którzy starają się medytować nie mniej niż 10 godzin dziennie (w kilku sesjach), ale takich jest mniejszość. Są też tacy mityczni mnichowie, jak jeden senior, który ostatnio narzekał, że z powodu choroby nogi, musiał swoje sesje medytacyjne skrócić z siedmiu dni do trzech. Siedem dni non stop w pozycji medytacyjne - bez jedzenia, picia, toalety. Są to na tyle rzadkie przypadki, że pomimo mojej dociekliwości, nie udało mi się dotrzeć osobiście do żadnego z nich.

Jak wygląda to w moim przypadku? Ponieważ planuję kiedyś powrócić do świeckiego życia, medytuję (siedząc) 3 godziny dziennie (2 x 1,5 godz.), a resztę energii i uważności poświęcam na zachowanie stanu medytacyjnego w czasie całego dnia, w szczególności w trakcie angażującego intelektualnie działania.

Na czym to polega? Na właściwym balansie trzech elementów, od chwili, gdy otwieram oczy aż do momentu zaśnięcia. Są to: czysty umysł, uważność, koncentracja.

Czysty umysł - zachownie cały czas umysłu wolnego do zakłócających myśli. Jeżeli pojawia się myśl, to staram się, aby była to tylko myśl bezpośrednio związana z wykonywanym aktualnie zadaniem, lub konkretnym planowaniem działań.

Uważność i samoobserwacja - jest to obok medytacji jedno z głównych narzędzi rozwoju, stosowane przez mnichów therawady (tzw. satipatthana). Polega to na ciągłej obserwacji swojego ciała, emocji, myśli oraz doświadczeń pozazmysłowych.
Ciało: idąc, jedząc, pracując, jestem uważny, jak wygląda moje działanie, staram się być całkowicie jego świadomy.
Emocje, myśli: gdy się pojawiają, zauważam je i pozwalam im odpłynąć, czasami stosując w tym celu dodatkową technikę koncentracyjną.
Doświadczenia pozazmysłowe: bardzo ważne narzędzie, zwłaszcza gdy zaczyna się eksplorować głębsze doświadczenia mistyczne. Wiele osób, które zaznało (w szczególności w sposób niekontrolowany) uczucia pełnego połączenia z Transcendentalnym Polem, traci kontrolę nad swoim życiem. Czasami na kilka dni, ale znam przypadki, gdy trwało to kilka miesięcy. Jest to bardzo silne uczucie, które ciężko jednoznacznie zdefiniować: coś pomiędzy uczuciem szczęścia, bezwarunkową miłością, poczuciem pełnego spełnienia. W porównaniu z nim ziemskie sprawy i przyjemności zdają się nieistotną igraszką. Wiele osób pozostaje na tym uczuciu, nie dostrzegając, że jest to cudowne, ale nadal jest coś dalej. Otwierając się na jeszcze głębsze doświadczanie, można zobaczyć, że nie jest to koniec a tak naprawdę początek tej niezwykłej drogi.

Mnisi zachowują uważność na doświadczane mistyczne, głównie z trzech powodów: aby zachować je w pamięci, bo często pierwszy raz jest tzw. zdarzeniem szczytowym, które później trudno powtórzyć, zwłaszcza jak zaczyna pojawiać się napięcie związane z pragnieniem ponownego doświadczenia. Po drugie, aby doświadczenie pozazmysłowe nie "wycięło" mnicha z codziennej aktywności. Szczególnie ważny jest to element na ścieżce bodhisattwy, czyli pełnego dedykowania siebie wsparciu innych osób. Po trzeci buddyzm jest ścieżką à la naukową, czyli dane doświadczenia powinno być bazą do dalszej eksploracji.

Praktykowanie uważność wspomaga bardzo mocno osiąganie wyższych stanów medytacyjnych w czasie medytacji siedzącej. Nie potrzebny jest dodatkowy czas na uspokojenie myśli, emocji a w szczególności energii ciała. Jest to ważne dla osób, których ciało lub dostępność czasowa nie pozwala na praktykowanie dłuższych sesji siedzących. Dodatkowo, przeżywane doświadczenie mistyczne pozwala "oderwać" się od ewentualnego pojawiającego się dyskomfortu czy bólu ciała.

Bycie uważnym w każdej chwili dnia, z zachowaniem czystego umysłu, uważność i koncentracji nie jest łatwym zadaniem. Oczywiście, jako osoba pragmatyczna próbowałem znaleźć drogę na skróty, jakieś techniki i triki, które ułatwią cały proces. Odpytałem w tym celu wielu mnichów i oczywiście przeczytałem sporą ilość odpowiednich tematycznych opracowań. Wreszcie udało mi się zadać to pytanie jednemu z bardziej szacowanych nauczycieli medytacji. Niesamowita energia i moc. Jego obecność na sali zmienia jakość medytacji. Ponieważ mnie polubił, to miałem nadzieję, że zdradzi mi ten sekret. I zrobił to. W luźnym tłumaczeniu na polski brzmiało to tak: "To nie jest łatwe zadanie, więc trzeba trenować, trenować i trenować".

... a więc trenuje, do czego i was zachęcam

Źródło: tutaj

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Zobacz również